I rzekł arcyprezes: „Niech się stanie rodzina”


Chciałoby się zająć poważnymi, a nie komicznymi aspektami współczesności. Poważnymi, to znaczy takimi, które mają wpływ już, a mogą mieć druzgocący wpływ na życie ludzi. Kryzys demokracji – czy demokracja osiąga granicę swej stosowalności i skuteczności? Czy stoimy u progu zniesienia nakazu tajemnicy spowiedzi? Czy tzw. polityka psychologiczna zmierza do zawieszenia, zbanalizowania praw jednostki? To są poważne sprawy. Tymczasem tu, w tym grajdole (tak…jestem patriotą, bo tylko wtedy nim jestem, gdy wykazuję, że mi zależy na tym kawałku kuli ziemskiej – a wykazuję to tylko czepiając się i śmiejąc, nie będąc Polanem, a Polakiem) trwa w najlepsze zaklinanie rzeczywistości.

Rodzina, rodzina, rodzina, ach rodzina

Triumwirat co i rusz nie daje pożyć Polakom, niemile ich widząc obok siebie. Mile widzi tylko Arcypolaków. Arcyprezes Polan, Arcybiskup Arcykapłanów i Arcyojciec Arcywyznawców tworzą elitarny homo-front, spartański legion do walki z najeźdźcami z Zachodu. Oni to, zwani Nihilistami, zarażeni są bakcylem uśmiercającym rodziny Arcypolaków. Trza wiedzieć, że Rodzina jest dla nich świętością, Arką, którą ich Bóg najwyższy zlecił przechować po wsze czasy. Nihiliści zainfekowani wstrętnym nasieniem Satanusa, ich Boga, którego Arcypolacy zwą bożkiem, niszczy Rodzinę odbierając jej świętość, odwieczność i płodność. To co pozostaje, a co przeraża obrońców Arki, to zwyczajność rodziny – związek międzyludzki najczęściej oparty na uczuciu i/lub namiętności, pełny, niepełny lub nadpełny, jedno lub wielopokoleniowy (wertykalnie jak i horyzontalnie).

Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest

Triumwirat starych kawalerów to nie triumwirat starych pryków, starszych panów. To triumwirat faryzeuszy. Pierwszy z nich jest zwolennikiem Rodziny, która unieszczęśliwia ich członków – do szczęścia wystarczy być tym kim się jest, mamą, tatą, dzieckiem. Wszystko inne nie jest rodziną, nawet gdy to inne uszczęśliwia wszystkich. Drugi z nich, udzielny władca swego dworu, wyciągnął wnioski z koncepcji pierwszego i uczynił bezrobotnymi 3 kobiety z powodu braku sakramentalnych mężów. Podeptanie przez niego najświętszej księgi jest, widać, dla niego codziennym ćwiczeniem stóp. No i trzeci, Mammon, opluł bezdomnych, najświętszych w ich kościele, przez zakup Maybacha. Kupiłby Dacię, a 2mln przeznaczyłby na bezdomnych, biedak. Ale nie zapominajmy, że to Mammon.

Lecz kiedy jej nima

Cały Triumwirat jest bezdzietny, albo o dzieciach własnych nic nie wie. Jest także bezżenny – jak to mówią: baba z wozu, koniom lżej. Każdy z trzech stroni od kobiecości. Fakt, trudno jest stworzyć rodzinę z kobiecą kobietą. W takich okolicznościach Arcyprezes byłby tylko prezesem, a Arcybiskup i Arcyojciec jeszcze gorzej. Są starzy kawalerowie prowadzący życie wesołe, i są tacy, którzy prowadzą życie puste – kto tę pustkę zapełni? Siostry zakonne dla dwóch z nich – zwyczajne praczki i tkaczki dla jednego. Skąd wezmą płaczki, co zapłaczą po nich?

Samotnyś jak pies

KP


No Comments, Comment or Ping

Reply to “I rzekł arcyprezes: „Niech się stanie rodzina””